paganiniclub

download

karaoke

kontakt

Wybierz kolor strony

Alternatywne Audytorium Audytywnej Autodydaktyki

ASTROLOGIA

„I rzekł Bóg do Abrahama: wyjdź przed namiot i policz gwiazdy, jeżeli zdołasz to zrobić, tak liczne będzie twoje potomstwo.” (K. Rodz. 15, 5)

 

Kim był Jezus z Nazaretu?

 

 

Jezus z Nazaretu był najbardziej kontrowersyjną postacią w dziejach ludzkości. Podzielił świat wzdłuż i w szerz, a jego historię na dwa rozdziały. Kim był w rzeczywistości?

Bogiem, czy człowiekiem? Kapłanem, czy izraelskim królem? Fanatykiem, czy liberałem? Wyznawcą starego prawa, czy twórcą nowego? Kultywatorem tradycji, czy jej wrogiem?

Aby odpowiedzieć na te pytania, należy przeanalizować treści biblijne, przede wszystkim zaś słowa samego Jezusa i pisma proroków, które przytaczał i komentował.

W proroctwach księgi Izajasza z VI w p. n. e. powiedziane jest, że „wielki król zasiądzie na tronie króla Dawida”. 

Ewangelia Mateusza bardzo precyzyjnie i szczegółowo przedstawia rodowód Jezusa, który obejmuje 3 razy po 14 pokoleń przodków, począwszy od protoplasty Izraela – Abrahama, poprzez króla Dawida, a skończywszy na Józefie.

Twierdzenia średniowiecznych filozofów – św. Justyna i Ignacego Antiocheńskiego, jakoby to Maria – matka Jezusa - wywodziła się z rodu Dawida, są nie tylko fałszem, ale wręcz nadużyciem.

Kto więc był ojcem Jezusa, Bóg – Stwórca tego świata, czy Józef, cieśla z Nazaretu?

To zależy, do jakiej sfery się odnosimy – fizycznej, czy duchowej.

 

Cudowne geny przodków

 

Ujęci w rodowodzie Jezusa przodkowie pozostawali w niezwykłej relacji z Bogiem. Abraham był człowiekiem wielkiego serca, wzniosłym i prawym. Mężem jednej żony, co w tamtych czasach - okrutnych i mrocznych - było rzeczą niespotykaną. Napisane jest, że Bóg znalazł w nim wielkie upodobanie. Obdarzył bogactwem, szczególną godnością i powołał na protoplastę narodu izraelskiego, w cudowny sposób dając mu potomka – Izaaka, którego urodziła jego żona Sara mając 90 lat.

Król Dawid sprawował władzę w Izraelu w latach 1079 – 1039 p. n. e. Nigdy nie przyjął żadnych pogańskich kultów. Jego serce przepełnione miłością do Boga urosło do rangi biblijnego symbolu. Był potomkiem niezwykłej osoby, Moabitki Rut.

Nie ma drugiej takiej historii w opisach biblijnych, o bezinteresownym poświęceniu, oddaniu i męstwie, jak historia tej kobiety. Rut, poruszona samotnością i cierpieniem swojej teściowej Noemi, zrezygnowała z osobistego szczęścia, poddając się prawu wykupu i lewiratu, aby zapewnić jej potomka. Urodził się wówczas Obed – dziadek króla Dawida, a Noemi wychowywała go z miłością. Ojciec chłopca – Booz potrafił docenić szlachetne postępowanie Rut, będąc człowiekiem prawym i uczciwym. Wyjątkową, bardzo odważną i zdolną do poświęceń osobą była również jego matka Rachab. Jeszcze jedna historia, dotycząca wyjątkowych przodków Jezusa - Judy i Tamar opisana została w Księdze Rodzaju.

 

Musiały minąć setki lat, aby na bazie tych cudownych genów Bóg wykształcił niezwykłą osobowość Jezusa, który był bardzo emocjonalny, wrażliwy na ludzkie cierpienie, pokorny, sprawiedliwy i zdolny do poświęceń.

Cudowne geny odziedziczył jednak Jezus przede wszystkim po swoich rodzicach - Marii i Józefie.

Maria uwierzyła w swą niezwykłą misję zwiastowaną jej przez Archanioła Gabriela. Misję tę przyjęła z pokorą, w prostocie serca, spontanicznie, wypowiadając słowa „ Oto ja służebnica Pańska, niech mi się stanie według twego słowa.” Maria nie bała się, a przecież nie miała pewności, że jej zaślubiony wówczas mąż Józef uwierzy w cudowne poczęcie ich dziecka. Mogła zostać ukamienowana jak nierządnica. Jak szlachetnym i sprawiedliwym okazał się Józef, który dowiedziawszy się, że Maria jest brzemienna, chciał ją potajemnie odesłać, aby nie narazić jej na zniesławienie. Prawda o narodzinach Mesjasza została mu objawiona w proroczym śnie. Uwierzył i przyjął objawioną mu prawdę. Czy było to łatwe?

 

Rodzina

 

Ewangelia św. Mateusza podaje, że Józef nie zbliżał się do swojej żony Marii, aż porodziła Syna, któremu nadał imię Jezus (roz.1, 25).Później byli bogobojnym małżeństwem. Żyli zgodnie z prawem Mojżesza w miłości i pokoju. Małżeństwo to przyniosło obfite owoce. Mieli czterech synów wymienionych z imienia: Jakuba, Józefa, Szymona, Judę oraz siostry (Mt, 13, 55; Mr, 6, 3; Łk, 8, 20). W przypisach podane jest, że byli to bracia stryjeczni. Dlaczego stryjeczni?

Czy Jezus miał żonę? Pewnie tak. Dlaczego miałby nie mieć? Apostoł Paweł powiedział „był doświadczony we wszystkim oprócz grzechu” (Hbr, 4, 14-16). Jakże Jezus mógłby sądzić świat, gdyby tak ważna sfera ludzkiego życia była mu obca?

Dla Izraelitów małżeństwo było czymś obowiązującym. Do współżycia seksualnego mieli, można by rzec, stosunek zdrowy i normalny. Jak wszystkie południowe ludy byli uczuciowi, zmysłowi i obdarzeni temperamentem. W treściach biblijnych podkreślona została również ich niezwykła uroda. Izraelici mieli zwyczaj zawierać małżeństwa w bardzo młodym wieku. Po pierwsze, aby nie ulec zepsuciu. Po drugie, żeby płodzić dużo dzieci, co było ich moralnym nakazem, zgodnie z obietnicą, jaką Bóg dał Abrahamowi.

Częstym argumentem odnośnie małżeństwa Jezusa z Nazaretu jest twierdzenie, że nic nie ma na ten temat napisane w Biblii. Równie dobrze można zadać pytania: Czy prorok Eliasz miał żonę? Elizeusz? A Jan Chrzciciel? Na ten temat również nic nie jest napisane.

Biblia nie stanowi zapisu prywatnego życia proroków. Podaje jedynie w sposób zwięzły i konkretny te fakty z ich życia, które obrazują ich szczególną relację z Bogiem. Opowiada o ich misji i wyjątkowej funkcji w życiu Izraela. 

Na podstawie opisów działalności proroków, nie można jednoznacznie stwierdzić, czy przebywali oni tylko z samymi uczniami, czy również z ich rodzinami.

Najprościej przeanalizować te fakty za pomocą liczb. W Drugiej Księdze Królewskiej (roz. 4, 42-44) znajdujemy opis cudownego rozmnożenia chleba dokonany przez proroka Elizeusza.

Elizeusz dzieli wówczas 20 bochenków chleba między 100 uczniów. Trudno odebrać ten fakt w kategoriach cudownego rozmnożenia, jeżeli każdy otrzymuje 1/5 bochenka. Spektakularność tego wydarzenia w kontekście cudu, musiałaby dotyczyć większej liczby osób – uczniów i ich rodzin.

Co możemy stwierdzić na temat żony Jezusa z Nazaretu. Świadczą o tym trzy znaczące fakty. Kobieta ta miała na imię Maria. Choć na podstawie różnic w tłumaczeniach, nie do końca wiadomo, czy chodzi tu o Marię siostrę Marty, czy o Marię Magdalenę.

Po śmierci Jezusa trzy Marie posłane zostały, aby namaścić Jego ciało. Mogły tego dokonać jedynie osoby z najbliższej rodziny: Jego matka, siostra i ...żona.

Kiedy Jezus zmartwychwstał pierwszą osobą, jakiej się ukazał była Maria Magdalena. Zwrócił się do niej z wielką czułością, a ona chciała dotknąć Jego ciała. Wcześniej, kiedy była zrozpaczona i zapłakana powiedziała do aniołów: „zabrano ciało Pana mego i nie wiem, gdzie go położono”. W dalszej części tekstu padają słowa: „Panie, jeśli ty Go przeniosłeś, powiedz mi, gdzie Go położyłeś, a ja Go zabiorę.” (J, 20, 11 – 16). Kim była ta kobieta, że chciała zabrać Jego ciało, jeśli nie żoną?

Niezwykle znaczącym wydarzeniem było również namaszczenie Jezusa przez kobietę, która, jak to określili faryzeusze, prowadziła grzeszne życie. „I stanąwszy z tyłu u Jego stóp, płacząc, zaczęła łzami oblewać Jego stopy i włosami swej głowy je wycierała. Potem całowała Jego stopy i namaszczała je olejkiem.”(Łk, 7, 38)

Najprawdopodobniej była to właśnie Maria Magdalena. Jak wielka miłość i czułość była w tej kobiecie do Jezusa i jak bardzo Jezus był tej czułości i adoracji spragniony, po wszystkich upokorzeniach jakich zaznał.

 

Dziedzictwo duchowe

 

To, że Jezus został poczęty za sprawą Ducha Świętego nie znaczy, że Maria została zapłodniona przez Boga jak Leda przez Zeusa pod postacią łabędzia, czy Danae pod postacią złotego deszczu. To mitologia. Bóg i człowiek to dwie różne istoty, których nie da się ze sobą połączyć.

Pierwszy i jedyny raz Bóg ujawnił Swoje imię Mojżeszowi ok. 1450 lat p. n. e. słowami:

 

JESTEM, KTÓRY JESTEM.

 

Co możemy powiedzieć o Bogu na podstawie tego imienia? Jego prostota w fenomenalny sposób ujmuje istotę rzeczy – byt nieśmiertelny, nieprzemijający, przedwieczny.

Zastosowana tu liczba pojedyncza i pierwsza osoba, podkreślają fakt, że jest jedynym Bogiem.

Ponad to nazwa ta określa Boga jako byt absolutny, czyli doskonały, zamknięty, kompletny, taki, który nie może mieć żadnej cechy, ani wartości dodanej lub odjętej.

Jego istota, jako Boga wszechmogącego, najpełniej wyraża się poprzez moc tworzenia, o czym mówi Księga Rodzaju.

Bóg stworzył sfery niebieskie, a pośród nich ziemię – „błękitną perłę o ośnieżonych szczytach* – jedyną i niepowtarzalną. Zgodnie z Jego wolą ziemia wydała rośliny zielone, według różnych gatunków, później wody zaroiły się od istot żywych, a ptactwo wypełniło przestrzeń powietrzną. Następnie Bóg stworzył istoty lądowe, według ich rodzajów. Wreszcie człowieka złożonego z ciała i ducha. Bóg wiedział, że to było dobre i proces ten zakończył. Odtąd ziemia stała się zamkniętą całością i stworzone przez Boga gromady istot nie mogły się ze sobą krzyżować. Ziemia ta dana została człowiekowi, który może wszystko co się na niej znajduje pomnażać i udoskonalać.

Czy Bóg mógłby połączyć różne gromady żywych istot lub stworzyć nowe, po tym jak ten proces zakończył? Tak. Tylko wtedy stałby się innym Bogiem – nieprzewidywalnym, szalonym, który zaprzeczyłby sam sobie.

Bóg, nie może zmienić ustalonych przez siebie reguł funkcjonowania świata. Dlatego Jezus nie może być postrzegany jako połączenie tego co doskonałe i niedoskonałe, pod postacią mitologicznego herosa.  .

Odbierając Jezusowi status człowieka przekreślamy cały Jego trud i wysiłek duchowy, fizyczny, psychiczny w walce ze złem. Przekreślamy również pracę jaką włożył w to, aby wypełnić zakon Mojżesza. Postrzegając Jezusa jako Boga odbieramy mu status zwycięzcy, bo ofiara jaką poniósł wydaje się zbyt łatwa i oczywista. Podczas swojej misji na ziemi Jezus nigdy nie nazwał siebie Bogiem. Używał określenia Syn Człowieczy. Konsekwentnie też nie dopuszczał do szerzenia kultu własnej osoby.

 

Przyjście na świat Jezusa „za sprawą Ducha Świętego”, znaczy poprzez szczególne działanie mocy bożej, bez zbliżenia się fizycznego Jego rodziców.

Było to ważne ze względu na duchowość Jezusa. Dzięki temu umiał On całkowicie zapanować nad swoją cielesną naturą (ciałem). Był też obdarzony niezwykłą mocą.

 

Podobna sytuacja, choć nie taka sama, dotyczyła okoliczności przyjścia na świat osób szczególnie poświęconych Bogu – Samsona, Samuela i Jana Chrzciciela.

Teoretycznie gdybyśmy umieli zapanować nad swoją cielesną naturą tak jak Jezus, też potrafilibyśmy podporządkować całkowicie swoje życie Bogu. Teoretycznie tak.

Mówi o tym św. Paweł w liście do Rzymian (roz.8, 13).

„Bo jeżeli będziecie żyli według ciała, czeka was śmierć. Jeżeli zaś przy pomocy Ducha uśmiercać będziecie popędy ciała – będziecie żyli”.

Duchowa natura Jezusa wytworzyła w Nim wyjątkową więź z Bogiem, którego nazwał swoim Ojcem. Miłość jaką odczuwał do Niego stała się treścią Jego życia od dzieciństwa, do męczeńskiej śmierci. W odpowiedzi na to uczucie Bóg obdarzył Jezusa szczególną miłością nazywając Go swoim Synem.

Fakt ten opisany został we wszystkich czterech ewangeliach, jako niezwykłe, wyjątkowe zjawisko, kiedy to po chrzcie Jezusa rozlega się głos z nieba:

„Oto mój syn umiłowany, w którym mam upodobanie”

Zapowiedź tego wydarzenia znajduje się w księdze proroka Izajasza z VI w. p. n. e.:

„Oto mój sługa, którego podtrzymuję, wybrany mój, w którym mam upodobanie.”

W Biblii znajdujemy tylko jeszcze jeden opis tak niezwykłego zjawiska jakim jest bezpośredni głos Boga z nieba. Miało to miejsce podczas przemienienia Jezusa na górze:

„To jest Syn mój umiłowany, Jego słuchajcie”

Słowa te Stwórca wypowiada w obłoku, w obecności świadków: Eliasza i Mojżesza – dwóch największych proroków, żyjących przed Jezusem oraz Jego uczniów - Piotra, Jakuba i Jana.

W ten sposób Bóg przekazał swój głos Jezusowi, umacniając fakt, że słowa wypowiadane przez Niego są słowem bożym.

Potwierdzenie tego znajdujemy w prologu ewangelii według św. Jana:

„Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga i Bogiem było Słowo.”

To oczywiście metafora. Jezus nie jest słowem bożym, tylko jego wyrazicielem. Dlatego nie można twierdzić, że Jezus przebywał „u Boga” za nim się urodził. Retoryka proroków żyjących w okresie hellenistycznym dość często wykorzystuje metafory w formie personifikacji. Analogiczną metaforę, dotyczącą bożej mądrości znajdujemy w Księdze Mądrości z II w. p. n. e.:

„ Z Tobą jest Mądrość, która zna Twe dzieła i była z Tobą, kiedy świat stwarzałeś i wie, co jest miłe Twoim oczom, co słuszne według Twoich przykazań. Wyślij ją z niebios, ześlij od tronu swej chwały”

Jeżeli chcemy, możemy Jezusa nazywać Bogiem, ale tylko w sensie metaforycznym.

 

Ustanowione Prawo Boże

 

Oprócz Mojżesza, nazwanego Przyjacielem Boga i Jezusa nazwanego Synem Bożym, nie ma osoby, której przekazana byłaby moc ustanowienia Prawa Bożego.

Prawo dane Mojżeszowi zostało zapisane dwukrotnie. Najpierw na kamiennych tablicach na górze Synaj, a później na pobielonych wapnem głazach, nad rzeką Jordan,

przed wejściem do ziemi obiecanej. Tam zostają wygłoszone błogosławieństwa i przekleństwa, jako polecenia i prawa - dar przymierza Boga z Izraelem.

Podczas swojej misji Jezus wielokrotnie nawiązywał do tej sytuacji, również wygłaszając błogosławieństwa i przekleństwa (Łk, 6, 20-26). Roztoczył w ten sposób przed człowiekiem perspektywę wyborów życiowych, zawierając z nim nowe przymierze. Zmienił przez to ludzkie życie, ale nie zmienił ustanowionego Prawa Bożego.

Wypowiedział się na ten temat bardzo konkretnie i dosadnie:

„Nie sądźcie, że przyszedłem znieść Prawo albo Proroków. Nie przyszedłem znieść, ale wypełnić. Zaprawdę bowiem, powiadam wam: Dopóki niebo i ziemia nie przeminą, ani jedna jota, ani jedna kreska nie zmieni się w Prawie, aż wszystko się spełni.” ( Mt, 5, 17-18).

 

W istocie prawo to utwardził, zaostrzył i pogłębił po to, żeby dokonały się rzeczywiste zmiany w ludzkich sercach i umysłach. Chciał żeby człowiek nie reagował jak automat, lecz żeby rozumiał czym dla Boga jest człowiek – czymś najważniejszym i żeby czuł to samo.

Człowieczeństwo, tak jak pojmuje je Jezus, to przemiana duchowa i psychiczna polegająca na naśladowaniu samego Boga i wczuwaniu się w jego istotę. Zwierzęta tego nie potrafią!

Przemiany te dokonują się na bazie cierpień, wyrzeczeń, i bezinteresownego poświęcenia na rzecz drugiego człowieka.

Jezus zacieśnia więzi emocjonalne ludzi ze swoim Ojcem w niebie, tak, żeby nie czuli się jego sługami, niewolnikami, lecz potomstwem.

To wszystko Jezus wyraził w kazaniu na górze, rozpoczynając je wygłoszeniem ośmiu błogosławieństw, a później precyzyjną, wnikliwą nauką. Mówił z mocą wprawiając tłum w zdumienie.

Do pogłębionego i udoskonalonego kodeksu Mojżesza Jezus wlał miłość do człowieka.

Ukoronowaniem tej miłości jest Jego śmierć na krzyżu. Niektórzy twierdzą, że to szantaż emocjonalny i niczemu niepotrzebna zbrodnia. Byłoby tak rzeczywiście, gdyby nie to, że Jezus zmartwychwstał i odniósł zwycięstwo nad śmiercią. Stoczył realną walkę z mocami ciemności, przechodząc straszne cierpienie. I nie o samo ukrzyżowanie tu chodzi. Nie On jeden został ukrzyżowany. Rzymianie ukrzyżowali setki osób. Najgorsze dla Niego było to, jak został poniżony, wyśmiany, posądzony o kłamstwo, opętanie i potraktowany jak przestępca, będąc w rzeczywistości człowiekiem nieskalanym. Odrzucił Go naród, który tak niezmiernie kochał. Często podkreślał swój związek z nim słowami „jestem posłany do owiec Izraela”. Ale cierpienie to zostało Mu wynagrodzone i dana mu była wszelka moc i władza na ziemi. Tę władze przekazał swoim uczniom tuż przed odejściem z tego świata mówiąc:

„nauczajcie wszystkie narody(...). Uczcie je zachowywać wszystko co wam przykazałem.

A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata” (Mt, 28, 19-20).

 

Działanie

 

Jezus buduje swoją relację z każdym człowiekiem oddzielnie i niepowtarzalnie. Rozumie ludzkie słabości. Obdarza szczególną mocą tych ludzi, którzy Go kochają i poświęcają Mu życie. Nie ważne z jakich środowisk i narodów się wywodzą, ważne, żeby byli prawi, uczciwi i czystego serca. Porozumiewa się z nimi za pomocą osobistych znaków. Mogą to być znaki zachęcające, potwierdzające, ostrzegawcze i wyjątkowe, dotyczące szczególnych bożych planów. Bardzo istotną rolę w realizacji tych planów odgrywają daty i ich rocznice oraz nieprzypadkowe miejsca spotkań, co potwierdzają analogie biblijne. To cały fascynujący świat komunikacji Boga z człowiekiem. Stąd bierze się mądrość ludowa występująca w przysłowiach i porzekadłach np.

„Pan Bóg nierychliwy, ale za to sprawiedliwy”. Pięknie powiedziane!

O tym właśnie pisał król Dawid w swoich psalmach. Zauważył, że Bóg jest wierny, miłosierny, daje człowiekowi szansę na poprawę, czeka, czeka, aż czas łaski się kończy i następuje rozliczenie za popełnione czyny. Warto czerpać inspirację z naturalnego porządku rzeczy panującego na świecie, zwłaszcza balansu sprawiedliwości w sferze rozliczenia dobra i zła. Warto również przeczytać psalmy Dawida, który był nie tylko królem, ale również poetą, muzykiem, wojownikiem, prorokiem, bożym ulubieńcem. Był niesamowity!

 

Działanie Jezusa wyznaczyło granicę między starożytnością, a nowożytnością. Pogaństwem, a chrześcijaństwem. Zezwierzęceniem, a triumfem człowieczeństwa. Warto przeanalizować skutki tych przemian, po ich owocach, w określonych ramach czasowych.

Przez 10 tysięcy lat p. n. e. ludzkość nękana była okrutnymi wojnami, zarazą, rytualnymi mordami, kanibalizmem. Społeczeństwa tamtych czasów opierały swe struktury na niewolnictwie i wielożeństwie. Fundamentalnym wynalazkiem starożytności było koło. Przez 10 tysięcy lat?!

Od czasu kiedy Jezus obdarzył ludzi mocą, życie na ziemi stopniowo zmieniło się na lepsze. Rozwinęła się nauka, sztuka, komunikacja. Powstały praktyczne wynalazki takie jak: powozy, samochody, samoloty, promy kosmiczne, radio, telewizja, telefony, internet, itd...itd...itd.

Dzięki postępom w medycynie osiągalne są już przeszczepy serca i wątroby. Przez 2 tysiące lat!

Osiągnięcia te pewnie nastąpiłyby jeszcze wcześniej, gdyby nie ciemne sfery ludzkiego życia.

 

Religie

 

Społeczności pierwszych chrześcijan bardzo się różniły pod względem pochodzenia, tradycji i kultury. Przyjęcie przez nich wspólnych zasad życia było niezmiernie trudne i wywoływało wiele napięć. Dlatego Apostołowie, zwłaszcza św. Paweł (genialny teolog!) pragnął środowiska te ujednolicić, udoskonalić, wykształcić i narzucić im pewne zasady życia, aby ich chronić przed zewnętrznym światem. Należy zwrócić uwagę, że w tamtych czasach panowało straszne zepsucie moralne, czym św. Paweł był ogromnie zaniepokojony. Jednak doktryny i proroctwa zawarte w Listach Apostolskich skierowane były do konkretnych osób i nie mają charakteru uniwersalnego. Zwłaszcza, że kontekst tych proroctw i jakieś ukryte za nimi wydarzenia są nam nie znane. Treści te można rozpatrywać jedynie w kontekście historycznym, jako inspirację, a nie w ramach ustanowionego kodeksu postępowania.

Niestety wielu ludzi uważało, (nadal tak uważa) że mogą na podstawie nauki Jezusa, spisanej przez Jego uczniów i ich następców, ustanawiać obowiązujące dla człowieka prawo. Stąd wzięła się ciemna strona religii, których działania spowolniły rozwój cywilizacyjny, znacznie ograniczając ludzkie życie.

Tworzenie kościołów, społeczności chrześcijańskich lub judeochrześcijańskich na bazie „mieszanki”: ewangelii, listów apostolskich i wybiórczo kodeksu Mojżesza jest samowolą. Pozytywne i negatywne efekty działalności tych społeczności poddane zostaną ocenie, a ich twórcy postawieni w stan szczególnej odpowiedzialności przed Bogiem.

Poprzez ciemną stronę tych działań pojawiło się wiele zbrodni: mordów, tortur i dręczenia psychicznego - zwłaszcza kobiet.

Przywódcy religijni uważali (nadal tak uważają), że mają prawo decydować o ludzkim życiu. W co człowiek może się ubierać, z kim spotykać, jakiej długości nosić włosy.

Dla tych ludzi nie Bóg i nie Jezus są najważniejsi, tylko ich ideologia, sprawy majątkowe, nieruchomości. Imię Jezusa traktują jak zaklęcie. 

Aby nie doprowadzić do upadku społeczności, które utworzyli i poszerzać je, stoją na stanowisku, że rodzina jest najważniejsza i nie wolno dopuszczać do rozpadu małżeństw.

Czy Jezus rzeczywiście stoi na stanowisku, że rodzina jest najważniejsza?

W ewangelii Mateusza ( roz. 10, 37-39) padają słowa:

„ Kto kocha ojca lub matkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. I kto kocha syna i córkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. Kto nie bierze swego krzyża, a idzie za Mną, nie jest Mnie godzien. Kto chce znaleźć swe życie, straci je, a kto straci swe życie z mojego powodu, znajdzie je.” To nie szantaż emocjonalny. To prosty mechanizm. Jeżeli cokolwiek będzie dla nas ważniejsze niż Jezus, przegramy w walce z mocami ciemności, bo jedynie On jest zwycięzcą. I to on ocali dla nas to, co najważniejsze.

Jak Jezus ustosunkowuje się do rozwodów? Konsekwentnie zaostrza i utwardza kodeks Mojżesza. Nakazuje mężczyznom, żeby nie oddalali swoich żon, bo w ten sposób skłaniają je do nierządu (prostytucji). Robi to w obronie kobiet, które w tamtych czasach nie mogły żyć samodzielnie, ponieważ nie było rynku pracy dla kobiet. Porzucona kobieta mogła być jedynie nierządnicą.

Jezus nie ustosunkowuje się jednak do sytuacji, w której małżonkowie chcieliby się rozstać na własne życzenie, za obopólną zgodą. Warunki społeczne tamtych czasów również nie stwarzały takich możliwości. Dzisiaj jest to możliwe. I dobrą rzeczą jest, jeżeli ludzie rozstają się w zgodzie i w pokoju, nie czyniąc sobie krzywdy. To wielkie osiągnięcie cywilizacyjne. Jakże nieludzką rzeczą jest wmawianie ludziom, którzy nie chcą żyć razem, że nie wolno się rozwodzić? Jak gorzkie przynosi to owoce w postaci grzechów i ich konsekwencji? Depresja i alkoholizm u mężczyzn. Przemoc fizyczna wobec kobiet: bicie, gwałty, poniżanie. Znęcanie się nad dziećmi. Odbieranie im ludzkiej godności i zmuszanie do posłuszeństwa jak zwierząt. Wtedy następują patologiczne zmiany w psychice tych dzieci. To niszczy ich wewnętrznie i okalecza. Dlatego nienawidzą tego Jezusa, który każe wszystko, wszystkim wybaczać i odżegnują się od Jego nauki. Nie o tego Jezusa jednak tu chodzi.

Czym jest wybaczenie w świetle nauki Jezusa z Nazaretu? Jezus porusza się w obszarze kodeksu Mojżesza, gdzie obowiązuje prosta zasada „oko za oko, ząb za ząb”, jako zadośćuczynienie za doznaną krzywdę. Jeżeli człowiek nie zazna tego zadośćuczynienia, nie da się uleczyć jego serca.

Jezus obiecuje, że ludzka potrzeba sprawiedliwości będzie zaspokojona:

„Błogosławieni, którzy łakną i pragną sprawiedliwości, albowiem oni będą nasyceni”

(Mt, 5, 6).

Jednocześnie zachęca ludzi, żeby się nie mścili na własną rękę, ponieważ zemsta nie wiele daje. Czasami wręcz wywołuje wyrzuty sumienia. Zadajemy sobie wtedy pytania. Czy rzeczywiście jesteśmy wobec tej osoby bez winy? Czy osoba ta nie będzie mściła się na innych za doznaną krzywdę i czy nie wywoła to fali zła? Co niegdyś stało się z tym człowiekiem? Może też był strasznie skrzywdzony i nie może nasycić się zemstą?

Dlatego lepiej całą sprawę poddać pod sąd boży i powierzyć działanie Jezusowi. Podejmując się tego zadania Jezus wymaga od człowieka, żeby wyzbył się wszelkiej zapalczywości i całkowicie oczyścił swoje serce i sumienie.  To bardzo trudne, ale to przynosi owoce!

Jezus nakazuje: jeśli ktoś uderzy cię w prawy policzek, nadstaw mu drugi, jeżeli ktoś chce wziąć twoją szatę, odstąp i płaszcz. Mówi także: miłujcie nieprzyjaciół waszych i módlcie się za nich. Uczy nas, że postępując w ten sposób, stawiamy wroga w stan odpowiedzialności za to co robi. Następuje wtedy retrybucja i wyrównanie balansu sprawiedliwości, dokonane przez samego Boga. Zasadę tę podkreśla św. Paweł w liście do Rzymian ( 12, 19-20 )

„Do Mnie należy pomsta, ja wymierzę zapłatę – mówi Pan – ale: Jeżeli nieprzyjaciel Twój cierpi głód – nakarm go. Jeżeli pragnie – napój go. Tak bowiem czyniąc, węgle żarzące zgromadzisz nad jego głową”.

Te „żarzące węgle” oczyszczają człowieka i „wytapiają” nieczystości jego serca poprzez cierpienia. Tych cierpień jest tak dużo, że w pewnym momencie, widząc je, pragniemy żeby się skończyły. Jednak plan bożego działania w swojej doskonałości zawsze wypełnia się do końca. Przechodząc te wszystkie doświadczenia człowiek dopiero rozumie czego się dopuścił. To powstrzymuje go przed dalszym złem. To ma wielki sens. To jest dobre.

 

W obronie kobiet

 

Miłość jaka łączyła Jezusa z Matką, zrodziła w nim szczególnie pozytywne uczucia do kobiet. Zwracał się do nich delikatnie i z czułością, stwarzając wzorzec dżentelmena. Jezus przyjął kobiety do grona swoich uczniów i lubił gdy słuchały jego nauki (Łk, 10, 41-42), podczas gdy przywódcy religijni tamtych czasów nie rozmawiali z kobietami w ogóle. Społeczność uczniów Jezusa funkcjonowała bardzo zgodnie, wędrując przez miasta, nauczając i głosząc ewangelię. Kobiety wspierały mężczyzn swym majątkiem, usługiwały im, karmiły ich, opiekowały się nimi. Na pewno byli bardzo zżyci. „Przez żołądek do serca mężczyzny”. Dobrze powiedziane! Z imienia wymienione tu zostały jedynie: Maria Magdalena, Joanna żona Huzy, rzadcy Heroda oraz Zuzanna.

Według wschodnich (orientalnych) zwyczajów, aby chronić kobiety przed obmową i zniesławieniem nie wymieniano ich imion. Z tych samych powodów zakrywano im głowy i twarze. Z jednej strony było to dla nich dobre, z drugiej ograniczało je. Jezus nie pozwalał ograniczać kobiet, lecz kazał mężczyznom panować nad sobą: „Każdy, kto pożądliwie patrzy na kobietę, już się w swoim sercu dopuścił z nią cudzołóstwa”(Mt, 5, 28).

Najważniejszym wydarzeniem jakiego Jezus dokonał w obronie kobiet był incydent dotyczący próby ukamienowania cudzołożnicy (J, 8, 1-11). Faryzeusze za wszelka cenę chcieli udowodnić, że Jezus żyje niezgodnie z ustanowionym prawem Mojżesza. Gdy przyprowadzili do niego cudzołożnicę, aby wydał wyrok, Jezus z łatwością sobie z tą sytuacją poradził, stawiając przywódców religijnych w stan odpowiedzialności za to co robią. Powiedział: „kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci w nią kamieniem”. Nikt nie ośmielił się tego zrobić, a później wszyscy kolejno odchodzili, zdając sobie sprawę, że sami nie są bez winy. Jak wielkie współczucie było w Nim do tej kobiety! To fenomenalne! Tym jednym zdaniem  Jezus zmienił bieg historii.

 

Epilog

 

Po odejściu Jezusa z tego świata, Jego uczniowie zostali obdarzeni mocą czynienia cudów nie mniejszą niż On sam. Bóg utwierdzał w ten sposób, za pomocą niezwykłych znaków, prawdę o Jezusie.

„Bóg czynił niezwykłe cuda przez ręce Pawła tak, że nawet chusty i przepaski z jego ciała kładziono na chorych, a choroby ustępowały z nich i wychodziły złe duchy”.(Dz, 19, 11-12)

Nauka uczniów Jezusa dynamicznie się rozwijała, zataczając coraz szersze kręgi. W obliczu niezwykłości tych wydarzeń przyjmowały ją z entuzjazmem ludy na Bliskim Wschodzie,

w Rzymie, w Grecji. Stała się jednak rzecz bardzo niedobra. Żydowscy przywódcy religijni, zwłaszcza faryzeusze, chcieli za wszelką cenę udowodnić, że cała ta historia z Jezusem i jego cudowne zmartwychwstanie to nieprawda. Ich złość, agresja, zapalczywość w stosunku do wyznawców nauki Jezusa wywołało straszne skutki. Mówią o tym Dzieje Apostolskie.

Wyznawcy nauki Jezusa, którzy w większości nie byli już Izraelitami, tak bardzo zgorszyli się postępowaniem faryzeuszy, że odżegnali się od Izraela i jako chrześcijanie zaczęli tworzyć własną kulturę w opozycji do tradycji i historii tego narodu. Stała się tragedia. Rozdźwięk zapoczątkowany w tamtych czasach miedzy żydostwem, a chrześcijaństwem trwa do dziś. To „error”, który cały czas niszczy świat. Jezus to przewidział, dlatego wypowiedział słowa:

„Nie sądźcie, że przyszedłem pokój przynieść na ziemię. Nie przyszedłem przynieść pokoju, ale miecz.”. (Mt, 10, 34)

Chrześcijanie okazywali Jezusowi wielką wdzięczność i bardzo Go pokochali. Składali mu dziękczynienie za wszystkie cuda jakich doświadczali. Stworzyli swój własny wizerunek jego osoby – łagodnego, przepełnionego miłością, młodzieńca, o delikatnym wyglądzie, w powiewnych szatach, z długimi włosami, bezżennego bóstwa, które jest w stanie połączyć się z każda przyjazną człowiekowi ideologią.

Niestety postać ta nie ma nic wspólnego z Jezusem z Nazaretu, Synem Bożym, który był z usposobienia, temperamentu i wyglądu typowym Izraelitą. Czy rzeczywiście Jezus miał długie włosy, skoro św. Paweł powiedział, że hańbą jest dla mężczyzny nosić długie włosy?    

(Kor, 11 - 14)

Jezus był uosobieniem najpiękniejszych cech swoich przodków. Stał się ukoronowaniem misji Izraela, jako narodu wybranego. Co prawda został przez ten naród odrzucony, ale dzięki temu dany był innym narodom, z którymi się związał i które pokochał. Był Mesjaszem, a jednocześnie izraelskim królem po linii Dawida. Co prawda godność ta nie dana Mu była za życia, ale napisane jest, że otrzyma ją jako Król Królów i Pan Panów w tysiącletnim królestwie. Wtedy zasiądzie na tronie i będzie sądził świat. Wówczas wielu przyjdzie do Niego i powiedzą „Panie, Panie, czy nie prorokowaliśmy mocą Twojego imienia, i nie wyrzucaliśmy złych duchów mocą Twojego imienia, i nie czyniliśmy wielu cudów mocą Twojego imienia?” A On odpowie:

„Nigdy was nie znałem. Odejdźcie ode Mnie wy, którzy dopuszczacie się nieprawości”.

* określenie „błękitna perła o ośnieżonych szczytach” stworzył amerykański astronauta Charles Duke w odniesieniu do swoich mistycznych przeżyć podczas lotu Apollo 16  

 

                                                Grażyna Szarecka  

Tekst napisany na podstawie Biblii Tysiąclecia

 i zawartych w niej przypisach

 

 


do góry 



Wydawnictwo Internetowe

 


 

 

A.A.A.A.

Dysleksja

Grafika

Astrologia